664 982 770

biuro@mosb.pl

Blog: Przede wszystkim…

O czym zwykle myślisz, kiedy mowa jest o wypełnianiu woli Ojca albo wykonywaniu poleceń Jezusa? O dzieleniu się świadectwem? Czytaniu Biblii? Zachowywaniu pewnych standardów moralnych? 

Tak, Słowo Boże mówi w różnych miejscach, że są to postawy miłe Bogu i życiodajne, że takie zachowania są charakterystyczne dla osób, które mają relację z Panem.

Na przestrzeni całej Biblii czytamy jednak wciąż na nowo i na różne sposoby o tym, że ponad wszystko i na pierwszym miejscu mamy zabiegać o to, by tę relację mieć! Aby nasze życie było absolutnie splecione z Jego życiem! Żebyśmy znali Go lepiej niż człowiek zna małżonka i tak samo dali się poznać. Żebyśmy trwali, żyli, mieszkali w Nim, a On w nas. 

To nie oznacza tego, żebyśmy wszystko o Nim wiedzieli, czy wszystko o Nim rozumieli, bo to nie jest wykonalne. W tym fragmencie Słowa nie chodzi o doskonałą teologię, ani o to, żebyśmy znali całe Słowo Boże na pamięć.

Słowo to mówi o tym, abyśmy korzystali z tego niewysłowionego przywileju, jaki nabył dla nas Jezus, że przez wiarę w Niego możemy przyjść do Boga, tego Boga, o którym mówi Biblia i spotkali się z Nim naprawdę. Duch do ducha, serce do serca. Spotkali się ze Świętym i coraz bardziej zamieszkiwali w miejscu tego spotkania. 

Spotkanie z doskonałym, jedynym Bogiem, Stwórcą wszystkiego, co istnieje, z Tym, który o sobie mówi, że jest Miłością, dogłębnie i na zawsze przemienia nasze serce. Z przemienionego serca natomiast zaczyna płynąć przemieniony konkret codziennego życia. 

Naśladowanie efektów takiego spotkania bez jego doświadczenia prowadzi do wypalenia, samopotępienia, samosprawiedliwości, osądu, oskarżenia, pychy, hejtu… 

A przecież tak często właśnie temu PRZEDE WSZYSTKIM poświęcamy uwagę. Żeby żyć TAK JAKBYŚMY żyli w Nim – nawet jeśli w rzeczywistości te wszystkie nasze działania to bańka mydlana – krucha i pusta w  środku. 

Ja sama też wciąż na nowo się na tym łapię, że zaczynam z własnej siły podejmować próby wyprodukowania owocu trwania w Nim. I dlatego wciąż na nowo, każdego dnia rano postanawiam i uczę się, aby PRZEDE WSZYSTKIM – i przed wszystkim innym – trwać w Nim, prawdziwie, serce do serca. Bo po to umarł za mnie mój Zbawiciel, abym doświadczała głębokiej, zmieniającej serce, a co za tym idzie, życie, relacji z moim doskonałym i doskonale kochającym Ojcem. 

Czego nam wszystkim, kochani, z całego serca życzę!

Z miłością, M