664 982 770

biuro@mosb.pl

Blog: Wrażliwość serca

W tym samym dniu kiedy w Polsce zamknięto w związku z zagrożeniem epidemiologicznym szkoły, czyli w ostatnim dniu świata jaki znaliśmy dotychczas, czytałam akurat rano, nieświadoma tego, co za chwilę zacznie się dziać w naszym kraju i na całym świecie, 21 rozdział Ewangelii Łukasza. O czasach poprzedzających powtórne przyjście Jezusa. 

Nie chodzi mi o to, żebym chciała teraz wyrokować o tym na jakim etapie zbliżania się do powrotu Jezusa jesteśmy. Na pewno jest to czas poprzedzający Jego przyjście i z każdym dniem się zbliża. Nie ulega też wątpliwości, że w ten czy inny sposób są to czasy trudne, więc cokolwiek Jezus miał do powiedzenia na temat tych pełnych wyzwań czasów może się też przydać nam. 

To, co Jezus mówi nam, abyśmy robili, kiedy nastaną czasy trudne, to: „wyprostujcie się i podnieście głowy, gdyż zbliża się wasze odkupienie” (w. 28).

Hmmm. Raczej nie jest to pierwszy odruch każdego z nas. Jak to zrobić? Gdyby to chodziło wyłącznie o postawę ciała, moglibyśmy łatwo wypełnić te słowa. Tu jednak nie chodzi o wyprostowaną sylwetkę, ale o stan naszego serca. A nad sercem już nie umiemy zapanować tak łatwo. Nad myślami tak. Nawet nad wolą czy emocjami. Nowe serce może dać nam jednak tylko Bóg, nasz Ojciec. On obiecuje zamienić nasze serce z kamiennego na mięsiste i swoją miłością usunąć z niego lęk. 

My nie możemy zmienić swojego serca. Coś jednak możemy zrobić – możemy zachować wrażliwość serca. O tym właśnie mówi Jezus w tym samym fragmencie, w wersecie 34. „Strzeżcie się natomiast, aby wasze serca nie straciły wrażliwości na skutek obżarstwa, przepicia oraz trosk dnia codziennego”.  

Po pierwsze, na co nasze serca powinny zostać wrażliwe? Na rozeznanie co do tego, jak teraz postępować? Na objawienie, co dzieje się za kulisami wydarzeń, w rzeczywistości duchowej? Na to kto mówi prawdę, kto ma rację i kto nami manipuluje? Wierzę, że każdą z tych rzeczy Bóg, nasz Tata może nam dać, jeśli to nam będzie potrzebne. Te rzeczy są u Niego. A to, na co nasze serca powinny zachować wrażliwość, to Jego żywa obecność. Jego miłość. Jego natura wykraczająca poza świat widzialny, oraz fakt, że będąc w Nim, jesteśmy częścią tej nadziemskiej rzeczywistości. Na to, że On sam wystarcza. Na to, przede wszystkim. A jakie objawienie będzie przychodzić, albo nie przychodzić, kiedy będziemy zanurzeni w Jego obecności… to się okaże. Ale to On jest celem i dawcą. Tak łatwo stracić z oczu wartość realnego dotknięcia naszym sercem Jego serca. Strzeżmy się, żeby nasze serca nie straciły wrażliwości!

Jezus mówi jednak też w jaki sposób możemy stracić wrażliwość serca. 

Pierwsza rzecz, o której mówi, to „obżarstwo i przepicie”. Na mój współczesny rozum, dziś to „obżarstwo i przepicie” rozszerza się ogólnie w termin „rozpasania”, albo „rozpuszczenia”. Szczególnie w świecie zachodu, nasze pojęcie tego, czym są podstawowe potrzeby człowieka, bez których nie jest w stanie żyć, różni się znacznie od faktycznego zestawu niezbędnych potrzeb będących warunkiem zdrowego i satysfakcjonującego życia. Tak wiele mamy przywiązań, z których nie zdajemy sobie sprawy, dopóki ich nie zaczynamy tracić, albo dopóki nie są one zagrożone. Jeśli jest coś, co nie jest niezbędne do obfitego Bożego życia, ale myśl o braku tej rzeczy budzi w Tobie panikę, głęboki smutek i/lub poczucie utraty sensu życia… jest to przywiązanie, które można określić jako bożka. 

Proces uwolnienia od tych przywiązań jest niezwykle bolesny, ale jeśli przylgniemy do Pana, jest też niezwykle wyzwalający. Nie chodzi o to, że musimy na zawsze być wszystkiego pozbawieni. Wręcz przeciwnie, wszystkim możemy się cieszyć z ogromną wdzięcznością! Uwolnienie od przywiązań oznacza jednak, że niczym nie jesteśmy zniewoleni. W chwilach takich jak ta, którą przechodzimy, ufamy wtedy Tacie, że się o nas zatroszczy, ale jednocześnie jesteśmy w stanie zachować spokój serca w obliczu pytań o to, jak może zmienić się komfort naszego życia. Możemy podróżować przez życie lekko, czerpiąc radość z niezniszczalnego źródła. Kochając. Pełni wdzięczności. Nadziei. Pokoju, który przekracza zrozumienie. 

Druga rzecz, o której Jezus mówi, jako o zagrożeniu dla wrażliwości naszego serca to troska o życie codzienne, zamartwianie się. Noszenie samemu ciężaru teraźniejszości i przyszłości. W liście do Filipian 4:6-7 Paweł pisze o tym, żeby już o nic się nie troszczyć, a zamiast tego dzielić się każdym ciężarem z Ojcem, pełni wdzięczności, że nie jesteśmy sami, że On jest i mamy do Niego bezpośredni dostęp, przez Jezusa Chrystusa, w Duchu Świętym (Ef 2:18). A pokój, który przekracza wszelkie zrozumienie, będzie rządził naszymi myślami i sercami w Chrystusie. 

Wiem, że jest to proces. Proces uczenia się jak być dorosłym w tych sprawach, które są naszą odpowiedzialnością i znajdują się w zakresie naszej mocy, ale być dzieckiem wtedy, kiedy stajemy wobec rzeczy, które nas przerastają i nad którymi nie mamy kontroli. Nabierania dziecięcości serca, pozbywając się przy tym dziecinności postawy. W końcu tylko Ci, którzy nawrócą się i staną jak dzieci mogą wejść do królestwa Bożego (Mk 10:15). Dzieci, które są słabe i nie mają z tym najmniejszego problemu. Które nie biczują się, że pewne rzeczy muszą – a raczej mogą! – zostawić w rękach rodziców. Mogą się wypłakać. Mogą dać się nieść. 

Jeśli będziesz upierał się, aby nieść ciężar rzeczy, na które nie masz wpływu, jeśli tak jak starszy syn z przypowieści o miłosiernym Ojcu będziesz tak zajęty zapracowywaniem na błogosławieństwo, które już jest Twoje, że nie będziesz miał czasu i głowy, aby poznać serce swojego Ojca, może się zdarzyć, że twoje serce stanie się tak jak serce tego syna – zgorzkniałe, pełne gniewu, oskarżeń. Niewrażliwe. 

Kochani, to jest piękny czas na poznawanie serca naszego Ojca. Na podróżowanie lekko, z sercem pełnym Jego obfitości, do której dostęp nabył dla nas Jezus. Niech nasze serca nie będą obciążone przywiązaniami, które nas zniewalają. Niech nasze serca nie stają się zgorzkniałe na skutek samotnego noszenia ciężarów, które do nas nie należą. Niech nasze serca, szczególnie dziś, nie tracą wrażliwości na piękno, miłość i wieczną rzeczywistość, która jest dla nas dostępna w domu Ojca. Już dziś. 

Modlę się, abyśmy tam przebywali jak najczęściej.