
Czy u Was też tak piękna wiosna jak u nas? Listki zielone już widać?
Wiosna u nas zaprawdę piękna i wszystko budzi się do życia. Może to dobry czas, aby na nowo obudziła się do życia nadzieja, która gdzieś podczas zimowych mroków po cichu umarła? Może to dobry czas, aby na nowo zaufać Bogu, na nowo uwierzyć, że On może dokonać w naszym życiu zmiany, za którą tęskni nasze serce?
Dziś czytałam w Biblii fragment z Ewangelii wg Marka, z dziewiątego rozdziału, na temat tego, jak Jezus pomógł rodzinie, w której syn był miotany przez złego ducha. Ojciec chłopca w desperacji powiedział do Jezusa: „Pomóż nam, jeśli możesz!”. Na co Jezus mówi zdziwiony: „Jeśli możesz?” i dodaje „Wszystko jest możliwe dla tego, który wierzy”. Ojciec, kiedy to usłyszał, powiedział z rozbrajającą szczerością: „Wierzę! Zaradź mojemu niedowiarstwu”. To wystarczyło, aby ta rodzina doświadczyła upragnionego cudu.
Duch Święty zaprosił mnie, żebym zatrzymała się nad tym fragmentem. Myślę sobie, tak siedząc z Nim. Jak można być tak bardzo wierzącym i tak bardzo niewierzącym w tym samym czasie? Od blisko czterdziestu lat chodzę z Nim. Najważniejsze decyzje życiowe podejmowałam ze względu na to, że wierzę Jemu. Zaufanie, że On przeniesie mnie przez najtrudniejsze chwile wielokrotnie ratowało mi życie. Poznałam Go, kiedy ledwo wchodziłam w dorosłość, a teraz liczę już lata do emerytury – wszystko to przeżyłam z Nim, z moim Ojcem, z Jezusem, z Duchem Świętym i On miał decydujący wpływ na kształt mojego życia na każdym kroku.
A jednak. Dziś rano Duch Święty uświadomił mi z iloma ciężkimi brzemionami, które nie pochodzą od Niego pogodziłam się… bo przestałam wierzyć. Bo stwierdziłam, że akurat tych form ratunku nie ma w ofercie. Bo gdyby coś miało się zmienić, to by już dawno się zmieniło. Sama nie wiem, dlaczego przestałam wierzyć, ale nie mogłam zapreczyć, że przestałam.
Kiedy to zobaczyłam, Duch Święty zachęcił mnie, żebym ujęła w słowa i przelała na kartkę papieru obszary umarłej nadziei. Żebym wyznała na nowo ufność i poprosiła o pomoc, aby wiara została wskrzeszona. Żeby powstała do życia nie jakaś ogólna, mglista, niedookreślona nadzieja, ale nadzieja, która obejmuje konkretne obszary zmagania i znoju.
To nie jest tylko moja Biblia. To nie jest tylko mój Bóg. To nie jest tylko moja wiosna.
Jeśli coś drgnęło w Twoim sercu na te słowa, weż kartkę papieru. Siądź z Duchem Świętym. Daj Mu się poprowadzić w tej podroży. Zapisz brzemiona, które straciłeś z oczu w mrokach niewiary. Wyznaj wiarę i proś o wskrzeszenie wiary. A jak Jezus mówi w innym miejscu – Ojciec nasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.