Jakie masz skojarzenia z samotnością? Czy wieje od niej chłodem? Czy emanuje bólem? A może koi jak balsam i przynosi orzeźwienie?

Istnieje samotność, która jest cierpieniem. Od początku istnienia człowieka Bóg mówi o tym, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam. Potrzebujemy siebie nawzajem!

Nikt jednak nie może być tak blisko z nami, jak Bóg, który widzi nasze serce od wewnątrz i rozumie lepiej niż my sami. Potrzebujemy, aby On ukoił naszą samotność, byśmy byli w stanie wchodzić w zdrowe relacje z innymi ludźmi.

Choć niewidzialny, jest prawdziwa osobą, wszechmocną i wieczną, a dzięki Jezusowi mamy do Niego dostęp – tak jak dzieci mają dostęp do kochającego Ojca.

Jak jednak nawiązać relację z niewidzialnym Bogiem? Potrzebujemy odejść na bok, uciszyć hałas wokół i wewnątrz nas, być dostępnym i czekać – z utęsknieniem i uwagą – tak jak wpatrujemy się w horyzont, czekając na wschód słońca.

Jezus potrzebował celowo szukać miejsca i czasu, aby w ten sposób przebywać ze swoim Ojcem. W dzisiejszym świecie tym bardziej potrzebujemy szukać ciszy i samotności, aby być z Nim. Choć wydaje się to pozornie mało produktywne i nie spektakularne, nie ma jednak innego źródła pełni życia dla nas.