
Mam już dość życia w spięciu, w ciągłym poczuciu, że coś muszę, coś powinnam. Z drugiej strony z całego serca pragnę żyć pięknym życiem – czystym, owocnym i w zgodzie z Bożym sercem. Życiem pełnym niebiańskiej przestrzeni, a nie dusznego uwikłania.
Jak to pogodzić?
To co przychodzi mi do głowy to:
– Oddawać kontrolę Duchowi Świętemu i dać się prowadzić, chwila po chwili.
– Nasłuchiwać Jego szeptu między zwykłymi zajęciami dnia.
– Jak się zgubię, wracać natychmiast do Niego, w jakimkolwiek jestem stanie.
– Wzrastać w zaufaniu przez przebywanie z Jezusem i naszym Tatą .
– W relacji z Nim – przejmować Jego pobudki jako swoje własne.
– Traktować wszystkie powyższe punkty jako bardzo praktyczne wskazówki, a nie jako inspiracyjne sentencje!
A jakie odpowiedzi przychodzą Tobie do głowy?